Tak jak nie znoszę listopada (dla mnie to zbiór poniedziałków z całego roku), to ma jedną, jedyną zaletę.
Jabłka.
A właściwie ich różnorodność i bogactwo odmian tuż po zakończonym sezonie.
Idealne na kompot, szarlotkę, do mięsa, pieczone, smażone etc.
Gloster, Szampion, Jonagold, Gala, Ligol, Elstar i wiele innych. Wybór jest duży…ale..
Nie spotkałam jabłek odmiany pippen. Tych, które opisane są w Gdańskiej Książce Kucharskiej.
Być może jest to dawna odmiana, u nas już niestety nie występująca? Ktoś, coś?
Z braku oryginalnego składnika, na zamiennik wybrałam jabłka Golden Delicius.
Trzymały fason do końca, nie rozpadły się i dały do pełna nafaszerować nadzieniem:)
To jak? Robimy:)?
Składniki:
- 6 średniej wielkości jabłek (zamiast Goldenów możesz wziąć Cortland, czy Jonagold)
- 6 łyżek stołowych posiekanych słodkich migdałów
- 6 płaskich łyżek cukru
- skórka starta z jednej cytryny
- łyżeczka mielonego cynamonu
Czas: ok 75 minut
Nastaw piekarnik na 180C. Jabłka umyj, wysusz, natnij na 1/3 wysokości (od ogonka). Przełóż w całości na wyłożoną folią aluminiową formę do pieczenia. Piecz przez ok 20 minut – jabłka powinny zmięknąć, ale skórka nie może być popękana.
Wyjmij z piekarnika, odstaw do wystudzenia.
Odetnij górną część w miejscu wcześniejszego nacięcia. Ostrożnie wytnij gniazda nasienne, następnie łyżeczką delikatnie wydrąż miąższ, tak aby nie uszkodzić skórki.
Do wydrążonego i drobno pokrojonego miąższu dodaj posiekane migdały, cukier, skórkę z cytryny i cynamon.
Całość dokładnie wymieszaj. Przełóż z powrotem do wydrążonych jabłek.
I tutaj teoretycznie należy zakończyć. Teoretycznie.
Trzymając się kurczowo przepisu powinniśmy jabłka zjeść na zimno.
Ale tak nie zrobimy.
Zdecydowanie lepiej smakują ciepłe, gdy wszystkie składniki farszu się porządnie przenikną.
Kontynuując: skręć temperaturę piekarnika na ok 120 – 150C, włóż do formy wypełnione farszem jabłka.
Piecz ok 10-15 minut. Wyjmij, odstaw na chwilę i jedz póki gorące.
Dodatkowo możesz polać je syropem klonowym, lub podać z lodami waniliowymi.
