Naczelnik Mieczysław jadał żurek w Sheratonie, więc czemu by nie zjeść tam burgerów?😉
Do tej pory smaczne, słusznych rozmiarów burgery z dobrej jakości mięsa kojarzyły mi się głównie z food truckami i burgerowniami. Nie mam na myśli sieciówek typu Burger King czy Mc’Donalds albo typowych budek z zapiekankami i kebsem. Wyroby z takich miejsc do piętek nie dorastają porządnym burgerom. Gdy miałam ochotę na kawał dobrego mięsa wciśniętego w maślaną bułkę, wybierałam najczęściej Surf Burgera, Burgerstację albo do Rednecka – bułkę z pulled pork. Szczęśliwie kultura jedzonkowa i szacunek do produktu z roku na rok rośnie w naszym pięknym kraju nad Wisłą, więc takich lokali mamy sporo.
Co więc ma burger do Sheratona?
Restauracje i bary hotelowe przeważnie kojarzą się z kuchnią wysoką, wyszukanymi potrawami i ekskluzywnymi dodatkami. Wybierając się więc do 5* hotelu nie spodziewałam się znaleźć w karcie menu klasycznych fastfoodowych dań.
A jednak.
Bardzo szanuję i jeszcze bardziej doceniam gdy w dobrej klasy hotelach można znaleźć dania street- lub fastfoodowe. Wówczas możemy mieć pewność, że taki burger będzie przygotowany z największą troską i dbałością o każdy szczegół, z wykorzystaniem produktów świeżych i dobrej jakości.
Nie inaczej jest w Sheratonie.
W środę 29 lipca odbyły się bezpłatne warsztaty, podczas których pod okiem ambasadora marki Tullamore Dew miałam okazje poznać historię whisky w pigułce oraz nauczyć się przygotowywać koktajle na bazie tego trunku.

Udało mi się przygotować Old Fashioned, czyli jeden z najstarszych drinków, którego skład został opracowany w XIX wieku i nazwany tak w 1880 roku a o którego istnieniu dowiedziałam się oglądając serial Mad Men (jak nie widzieliście-koniecznie nadróbcie zaległości). Chciałam być jak Don Draper, główny bohater serialu, ale w dalszym ciągu jeden łyk prawie czystej whisky to dla mnie za dużo. Nie będę jak Don.😏
Zdecydowanie wolę mieszanki, w których procenty nie są wyczuwalne. Dlatego też nie miałam żadnych oporów aby w ciągu kilku sekund ujrzeć dno szklanki, w której przygotowałam wcześniej Jungle Tully – koktajl na bazie whisky, aperolu, soku z ananasów i limonki. Jeśli tak ja lubicie delikatne drinki – będziecie zachwyceni.
Ale do brzegu (w końcu jesteśmy nad morzem).
Warsztaty były ciekawym urozmaiceniem premiery nowego, sezonowego menu – trzech autorskich burgerów.
Do wyboru mamy Devil, InAzia i Vegeburger. Trzy wielkie bułki, wypełnione dobrem za 39 zł każda, do których w myśl zasady foodpairingu możecie zamówić dedykowany koktajl na bazie whisky Tullamore Dew.

Zanim przybliżę wam smak każdego z burgerów, chciałam zwrócić uwagę, że szef kuchni osobiście nadzoruje wypiek pieczywa a tym samym bułki do burgerów są pieczone na miejscu. Jestem przekonana, że nie dostaniecie nigdzie tak pysznych bułek z dodatkiem trawy cytrynowej jakie serwowane są w burgerze InAzia.😋

Devil Burger – dla tradycyjnych mięsożerców.
Delikatna, chrupiąca maślana bułka obejmująca słuszną porcję mięsa wołowego. W zależności od waszych preferencji, możecie wybrać stopień wysmażenia. Ja nie lubię jak mi się coś rusza na talerzu, więc well done lub medium well to dla mnie najlepsza opcja. Mięso jest odpowiednio przysmażone, z delikatnym lekko różowym wnętrzem.
Do tego świeży pomidor, sałata lodowa, cięte jalapeno, chrupiący boczek, sos sriracha majo a całość przyjemnie otulone roztopionym serem Mimolette.
Dodatkowo można zamówić frytki, chociaż porcja jest na tyle duża, że po zjedzeniu burgera ciężko znaleźć na nie dodatkowe miejsce w żołądku.
Burger Devil jest pikantny ale nie za mocno, tak w sam raz. Na pewno nie zapiecze dwa razy, możecie być spokojni.😎

Vegeburger – nie tylko dla wegan.
Burger w 100% wegański, lekki i zdecydowanie najbardziej łagodny w stosunku do pozostałych.
Chrupiąca a zarazem miękka bułka z dodatkiem buraków, soczysty kotlet sojowy, kimchi, mix sałat, ogórek, mango, kiełki słonecznika, guacamole a całość połączona wegańskim majonezem.
Jeśli lubicie łagodne smaki – bierzcie w ciemno.
Chociaż wszystkie składniki były bardzo dobre i świeże zabrakło mi nieco charakteru. Kimchi mogłoby być bardziej wyraziste lub mocniej ukiszone a do majonezu dodałabym nieco ostrej papryki, najlepiej świeżej albo odrobiny sosu, tak aby nieco podkręcić smak. Pasowałby mi tutaj pieprz syczuański albo pikle, najlepiej pikantne.
I tak w przypadku pierwszej pozycji – porcja ogromna, zdecydowanie na duży głód.

InAzia – azjatycki ideał.
Mój faworyt. Rewelacyjna bułka z wyczuwalną nutą trawy cytrynowej. Nie widać tego za bardzo na zdjęciu ale pieczywo ma delikatny pastelowy odcień zieleni. W połączeniu z sałatą i pysznymi krewetkami w chrupiącej panierce panko smakuje wyśmienicie.
Najlepsze (i najświeższe) krewetki jadłam do tej pory u Raan Jay Fai w Bangkoku (street food z gwiazdką Michelin) ale uczciwie przyznaję, że te są bardzo dobre. Znacznie lepsze niż w niektórych restauracjach bazujących na owocach morza.
Do tego mamy czerwone curry, majonez, sambal, słodki sos z mango, sałatę rzymską, świeżego ogórka oraz sos sweet chilli.
Burger pomimo bogactwa składników jest zaskakująco lekki. Nie zapycha ale można się nim solidnie najeść. Gdybym miała na siłę szukać minusów, dołożyłabym minimalnie coś słonego – może trochę sosu sojowego, tak żeby zrównoważyć słodki sos z mango i pikantny sambal. Ale bez przesady, jest pysznie tak jak jest.😉

Reasumując – każdy z burgerów jest inny ale każdemu warto dać szansę lepiej się poznać.
Biorąc pod uwagę wielkość porcji oraz ilość i jakość składników, 39 zł to naprawdę przyzwoita cena. Do tego macie pewność, że jedzenie w 5* hotelu spełnia najwyższe standardy, także w kwestii higieny.
W obecnej sytuacji, to również (niestety) jedno z niewielu miejsc, gdzie wszyscy pracownicy i obsługa restauracji przestrzegają zaleceń sanepidu w związku z pandemią, co moim zdaniem jest niezwykle istotne.
I nie zapominajmy o najważniejszym – możecie zajadać się burgerem w miejscu z najlepszym widokiem – na nasz piękny Bałtyk i sopockie molo.
Jeśli planujecie wybrać się do Sopotu lub macie w planach spacer w okolicy – musowo zajrzyjcie.
Burgery można zamówić w barze 512 hotelu Sheraton.
Jestem pewna, że będą Wam smakować ❤.